W końcu szczęscie mi dopisało.
Moje przyjaciólki z klasy K i A zapoznały mnie z takimi facetami, jeden- P obecnie jest z K;) Natomiast był tam jeszcze jeden- K, który wtedy ponoc z kimś maił, wieć powiedziałam sobie nici z tego... Ale jakis czas poźniej, dokładnie na urodzinach A, dowiedziałam się, że on zaraz po naszej wspólnej imprezie (gdzie było bosko cudownie i ciągle razem się bawilismy tanćzylismy, nawet chciał żebym siedziała mu na kolanach) zerwał kontakt z tą laska. Na urodzinach A było zajebiście, K ciągle za mna łaził, siedział obok i gadalismy ze soba praktycznie cały czas;)
i od września jesteśmy praktycznie nierozłączni.
Od dokladnie 31 października jesteśmy w związku

Obydwoje jesteśmy cholernie zazdrośni, szajbnięci, ciągle się kłócimy, ale to taka frajda jak nigdy, zwłaszcza że nasze kłotnie sa tylko z pozoru, bo i tak zaraz powiemy że się kochamy i znów jest cudownie;)
Jednego jestem pewna D nigdy nie kochałam, a dopiero uświadomił mnie K i moje uczucie do niego. Wiem, że on ma do mnie zaufanie, mimi częstych złości i wybuchów zazdrości, wiem że mnie bardzo kocha i nigdy mnie nie zawiedzie.
Co jak co ale nigdy nam nuda nie grozi..
Czy po raz pierwszy będe na prawde szczęśliwa? Czy to fatum w końcu się skończy?
Mam nadzieje, że tak bo na prawde sie zakochałam, a nie chiałabym stracić czegoś tak cennego
Nie możesz dodać komentarza.