pomidorekk
 
K poznałam około 1,5 roku temu i od razu nas ciągnęło do siebie. Codziennie gadaliśmy, pisaliśmy na gg lub eski, widywaliśmy się. Jeden problem, miał dziewczynę. Dziewczynę której nienawidziłam, może dlatego że byli para. Ale on mówił, obiecywał, że zerwie i po jakimś czasie zerwał.
W sumie źle czułam się spotykając z zajętym facetem. Ale gdy zerwali nie było juz przeszkód. Był przystojny, wysportowany (piłkarz) i świetny z charakteru- czego chcieć więcej? Jednak gdy się z nim kłóciłam i do niego nie odzywałam dalej kręcił ze swoja byłą dziewczyna. Może oni byli skazani już na siebie? Nie wiem, nie zastanawiałam się nad tym, bo za bardzo mi na nim zależało, żeby w ogóle myśleć o tym wszystkim. I to był mój błąd, błąd za który płace do dziś ;(
I tak było już ja, on i ona. Nie powiem ile razy przez niego płakałam bo tego zliczyć się nie da ;/
Tego było dużo więcej, więcej niepewności, ale szczegółowo napisze potem…
Jedno było pewne, że dłużej tak nie chce. Wiec musiałam zrobić coś, by zakończyć to wszystko. Wtedy też zawiodłam się na swojej "przyjaciółce", ale to opowiem innym razem. Pokłóciłam się z nim i już tak zostało, przestaliśmy kręcić, a on wrócił do swojej dziewczyny. Nie wiem ile razy od tego czasu zrywali i wracali do siebie, lecz wiem teraz, że nie są dziś razem, bo on ma inna. Ale najgorsze jest to, że mimo że minął rok, ja nadal go kocham, nadal o nim myślę, choć wiem że on nie zasługuje na moje łzy. Cóż serce nie sługa…
Gdybym mogła cofnąć czas, może było by inaczej. O wszystko się obwiniam i pewnie wszystko spieprzyło się przeze mnie, jak zwykle zresztą. Ale ja go kocham i wydawało mi się że on mnie też, może kochał a może on nie umie kochać? Tego nie wiem. Ale wiem jedno, że kręcenie z nim było wielkim błędem i płace za niego do dziś, bo nie umiem przestać go kochać i co najgorsze nie umiem ufać już facetom. Nie chce jeszcze raz się tak okropnie sparzyć, nie dam już szansy facetowi, bo oni tylko ranią, a tego bym po raz drugi nie zniosła. Czasami myślę, że jest ok. bo o nim nie myślę i że wszystko wraca do normy, a wtedy on pojawia się w moich snach i wszystko wraca ;(
Nie wiem co robić, dlatego wole nie myśleć co przyniesie następny dzień i noc. Wiem tylko, że nie chce kochać już jego, ani nikogo innego, nie chce płakać, nie chcę się smucić, chce żyć normalnie, chce być szczęśliwa, tylko jak?

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego