• Wpisów: 12
  • Średnio co: 72 dni
  • Ostatni wpis: 57 dni temu, 00:39
  • Licznik odwiedzin: 1 270 / 946 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
pomidorekk
 
Jak chodze do szkoły, to ucze się i rzadko kiedy wtedy wychodze się z kimś spotkać. A rodzice wtedy do mnie żebym wyszła gdzieś do ludzi, a nie gniła w domu.

Dziś poszłam najpierw na lodowisko z moim K i resztą przyjaciół, potem do J na kawe i film. Wróciłam do domu niedawno i co słysze z ust ojca? Gdzie Ty do tej pory się szwędasz... No myślałam, że mnie jebnie....

To w końcu mam wychodzić, czy nie bo już tego nie ogarniam. Nie wiem co mu odjebało... Tak źle i tak niedobrze... Zrozum tu człowieka to zasłużysz na Nobla... ;d
Pokaż wszystkie (6) ›
 

pomidorekk
 
jula126
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Pomidorekk:

Wpis tylko dla MysteriousNature

 

pomidorekk
 

...

Też czasem macie takie dni, kiedy macie wszystkiego dość?
JA dzisiaj tak mam.. Nie chce mi się z nikim gadać, nikogo widzieć, z nikim sie nie kontaktować. Wyłączyłam telefon, pewnie jak go włącze będzie dużo smsów zwłaszcza od K, bo ma w zwyczaju do mnie ciągle pisać.

Czasami zastanawiam się co ja w ogóle tu robie, co zrobić żeby było dobrze, albo czego powinnam uniknąć..

Jutro od 7 rano zajmuję się siostrzenicą, właściwie powinnam powiedzieć rocznym diabłem wcielonym. Ona ma tyle energii, że wszystkich potrafi zamęczyć, podczas gdy ona nie traci w ogóle ze swej żywotności... Nie wiem jak to przetrzymam;p
 

pomidorekk
 
W końcu szczęscie mi dopisało.
Moje przyjaciólki z klasy K i A zapoznały mnie z takimi facetami, jeden- P obecnie jest z K;) Natomiast był tam jeszcze jeden- K, który wtedy ponoc z kimś maił, wieć powiedziałam sobie nici z tego... Ale jakis czas poźniej, dokładnie na urodzinach A, dowiedziałam się, że on zaraz po naszej wspólnej imprezie (gdzie było bosko cudownie i ciągle razem się bawilismy tanćzylismy, nawet chciał żebym siedziała mu na kolanach) zerwał kontakt z tą laska. Na urodzinach A było zajebiście, K ciągle za mna łaził, siedział obok i gadalismy ze soba praktycznie cały czas;)
i od września jesteśmy praktycznie nierozłączni.
Od dokladnie 31 października jesteśmy w związku ;)
Obydwoje jesteśmy cholernie zazdrośni, szajbnięci, ciągle się kłócimy, ale to taka frajda jak nigdy, zwłaszcza że nasze kłotnie sa tylko z pozoru, bo i tak zaraz powiemy że się kochamy i znów jest cudownie;)
Jednego jestem pewna D nigdy nie kochałam, a dopiero uświadomił mnie K i moje uczucie do niego. Wiem, że on ma do mnie zaufanie, mimi częstych złości i wybuchów zazdrości, wiem że mnie bardzo kocha i nigdy mnie nie zawiedzie.
Co jak co ale nigdy nam nuda nie grozi..

Czy po raz pierwszy będe na prawde szczęśliwa? Czy to fatum w końcu się skończy?

Mam nadzieje, że tak bo na prawde sie zakochałam, a nie chiałabym stracić czegoś tak cennego  ;)
 

pomidorekk
 
Na jakiejś imprezie poznałam fajnego faceta. $ lata straszy, blondyn, przystojny choć nie lubie blondynów, o kręconych włosach, wyglądzie herubinka, ale on miał w sobie to coś. M, bo tak zaczyna się jego imie. Przyszedł z moja koleżanka, ale od razu miał coś do mnie (wtedy jeszcze byłam  z D i na tej imprezie też z nim byłam)
Zaczął pisać do mojej przyjaciólki, ona mówiła, że on chce z nia być i że ciągle chce się z nią spotkać.
Pewnego dnia siedziałam na fb i on do mnie napisał, prosił o spotkanie. Myślałam że chce porozmawiać o S- mojej przyjaciółce, więc się zgodziłam.
Gdy sie zobaczyliśmy, dał mi śliczne kwiatuszki, co mnie troszke zdziwiło. przeszliśmy sie a potem poszliśmy do jakiejś miłej restauracyjki. Dobrze nam sie gadało, a tematów mieliśmy co nie miara, z tym że ani słowa o S. Więc sama zaczełam go wypytywać. Dowiedziałam się, że on nigdy nie chiał nic do niej, że pisze tylko jako kolega, a że jedyną osobą, z którą chciałby mieć coś wspólnego jestem ja. Moja mina w tym momencie chyba była bezcenna. Najśmieszniejsze jest to, że wiedział, że mam faceta, ale mu to nie przeszkadzało, ale mnie tak.Powiedziałam mu że nic z tego, a on że poczeka.

Gdy zerwałam z D byłam załamana, ale nie było tak źle jak sie spodziewałam wcześniej. Coraz częsciej gadałam z M, który mnie rozśmieszał i czułam się z nim tak dobrze, jak nigdy przedtem z D. Raz czy dwa sie pocałowaliśmy i ciagle powtarzał, że mam się uśmiechać, bo jestem jeszcze śliczniejsza, a on nie pozwoli żebym w jego towarzystwie się smuciła.

Ale tu też problemy, on studiuje, jest jakimś tam przewodniczącym, studentów, czy coś w tym stylu, spotyka mnóstwo kobiet, które go podrywaja, łaszą sie.. jaka dziewczyna wytrzymałaby to? może bym wytrzymała gdyby nie ciagłe foty na fb każde z inna, każda klejąca się do niego, czasem dająca buziaki.
powiedziałam mu to i że tak nie lubie, że dla nich ma zawsze czas, a dla mnie tylko piątek, sobota, niedziela z czego to tez nie zawsze, bo zawsze jakis trening mu wypadał..
powiedziałam sobie wprost koniec facetów i pewłen odoczynek, choć M do mnie pisał ja już nie chciałam dawać szasny, tym bardziej że zdjeć itp było wiecej i więcej..
 

pomidorekk
 
Wiedziałam, że jak zacznie mi na kimś zależeć to to się spierdoli..

Wszystko szło świetnie z D byłam na prawde szcześliwa. Ale wiecie kto zjebał? Jego była, która go zdradziła, przez co nie miał zaufania do innych kobiet. A druga znacznie gorsza, bo czuje się w pewnym sensie zeszmacona. Jego kolega z klasy chciał coś do mnie, a ja go totalnie olewałam, a on gdy dowiedział się, że jestem z D...
Może od początku.
Byłam na 8nastce koleżanki i on też tam był. Powiedział D, że całowałam sie z jakimś kolesiem.. A on co? uwierzył mu. Tłumaczyłam, płakałam, uwierzył..
pozornie...
Wyjechałam na wakacje z kuzynka do jej chłopaka. Pewnego wieczoru gadałam z D przez telefon. On powiedział żebym uważała na siebie, a ja się spytałam czy mi ufa, a on że nie.. odłożyłam słuchawke, nie odpisywałam nie odbierałam

Tak było kilka razy, mówił wierze, ja wierzyłam że mówi prawde, ale potem znów prawda wychodziła na jaw.. nie mogłam tego wytrzymać nerwowo
powiedziałam mu że to nie ma sensu i że to koniec. powiedział że mnie rozumie choc bardzo mnie kocha i nie chce tracić, ale ja już nie słuchałam.
Nie wchodzi sie drugi raz do tej samej rzeki, czy jak w moim przypadku po raz 5 czy 10..
 

pomidorekk
 
z D coraz lepiej ;)

Gadamy praktycznie codziennie, tylko że na gg niestety :( ale to nawet dobrze, bo dużo przez to o nim się dowiaduje ;)
On pisze do mnie jakby uważał mnie za kogoś ważnego dla siebie, co dla mnie jest cudowne i przestaje powolutku bać się powtórki z K, bo distrzegam coraz to więcej i więcej róznic pomiędzy D a K i to zdecydowanie bardziej pozytywnie dla D ;)

Zaczynam nawet zastanawiać się, co ja takiego widziałam w tym K.. zapatrzony w siebie, taki 'jestem cudem i żadna mi się nie oprze', w rzeczywistości jeśli chodzi o wygląd to D jest dużo lepszy i z charakteru cudowny ;)

Czas pokaże, ale mam nadzieje, że będzie dobrze ;)

p.s. w sobote robie 18-nastkę i on tam będzie i już nie mogę sie doczekać i on ciągle mi powtarza, że będzie super, bo w końcu będziemy mogli pogadać, potańczyć i wgl :p
 

pomidorekk
 
Poznałam kogoś..

Zaczeliśmy gadać 29 marca.. wiec gadamy niecały miesiąc

To jest pierwszy facet z którym gada mi sie równie dobrze jak gadałoo kiedyś z K ;)

Ale nadal boje sie.. boje sie tego, że znów historia sie potwótrzy i będzie tak jak z K a tego nie chce..

Z drugiej strony, czy nie warto zaryzykować i spróbować być szcześliwym? Co jeśli się uda? A co jeśli się nie uda?


Ma na imie D, jest rok starszy ;) jest troszke nieśmiały, ale w taki słodki sposób :p lubi prawić mi komplementy, ale nie w ten kiczowaty sposób, tylko w taki że na prawde czuje, że mówi szczerą prawdę ;)

Chciałabym spróbować, ale chyba jeszcze za krótko sie znamy i bardzo się boje, nie chce znów przeżywać to co kiedyś, zwłaszcza, że powoli otrząam się z tego co było;) ale  zdrugiej strony czy to nie właśnie o to chodzi w życiu? O wybieranie jakiejś drogi, złej lub dobrej, tam gdzie znajdzie się szczęście czy ból? :)
 

pomidorekk
 
ehhh znowu to samo 10 miesięcy nauki i nudy heh przynajmniej mało czasu na myślenie o pewnych osobach ;/
poznałam 2 facetów, co gorsza obydwoje do mnie mają a to sa.... koledzy :0
ale ja nie chce nikogo, boje się zranienia znowu, nie chcę!! I tak już nie wierzę w bajeczki o prawdziwej miłości, bo jej nie ma i ja to wiem... Samej mi dobrze przynajmniej tak sobie wmawiam, ale teraz przynajmniej mam pewność, że żaden facet mnie nie zrani ;/
Miłego dzionka :*
  • awatar naćpana słodkością.: ehh skarbie! daj sobie czas i co najważniejsze daj szanse milosci, bo ona istnieje, tylko jeszcze nie trafilas na odpowiedniego faceta :* ale zobaczysz i na ciebie przyjdzie czas :*:*
Pokaż wszystkie (1) ›
 

pomidorekk
 
K poznałam około 1,5 roku temu i od razu nas ciągnęło do siebie. Codziennie gadaliśmy, pisaliśmy na gg lub eski, widywaliśmy się. Jeden problem, miał dziewczynę. Dziewczynę której nienawidziłam, może dlatego że byli para. Ale on mówił, obiecywał, że zerwie i po jakimś czasie zerwał.
W sumie źle czułam się spotykając z zajętym facetem. Ale gdy zerwali nie było juz przeszkód. Był przystojny, wysportowany (piłkarz) i świetny z charakteru- czego chcieć więcej? Jednak gdy się z nim kłóciłam i do niego nie odzywałam dalej kręcił ze swoja byłą dziewczyna. Może oni byli skazani już na siebie? Nie wiem, nie zastanawiałam się nad tym, bo za bardzo mi na nim zależało, żeby w ogóle myśleć o tym wszystkim. I to był mój błąd, błąd za który płace do dziś ;(
I tak było już ja, on i ona. Nie powiem ile razy przez niego płakałam bo tego zliczyć się nie da ;/
Tego było dużo więcej, więcej niepewności, ale szczegółowo napisze potem…
Jedno było pewne, że dłużej tak nie chce. Wiec musiałam zrobić coś, by zakończyć to wszystko. Wtedy też zawiodłam się na swojej "przyjaciółce", ale to opowiem innym razem. Pokłóciłam się z nim i już tak zostało, przestaliśmy kręcić, a on wrócił do swojej dziewczyny. Nie wiem ile razy od tego czasu zrywali i wracali do siebie, lecz wiem teraz, że nie są dziś razem, bo on ma inna. Ale najgorsze jest to, że mimo że minął rok, ja nadal go kocham, nadal o nim myślę, choć wiem że on nie zasługuje na moje łzy. Cóż serce nie sługa…
Gdybym mogła cofnąć czas, może było by inaczej. O wszystko się obwiniam i pewnie wszystko spieprzyło się przeze mnie, jak zwykle zresztą. Ale ja go kocham i wydawało mi się że on mnie też, może kochał a może on nie umie kochać? Tego nie wiem. Ale wiem jedno, że kręcenie z nim było wielkim błędem i płace za niego do dziś, bo nie umiem przestać go kochać i co najgorsze nie umiem ufać już facetom. Nie chce jeszcze raz się tak okropnie sparzyć, nie dam już szansy facetowi, bo oni tylko ranią, a tego bym po raz drugi nie zniosła. Czasami myślę, że jest ok. bo o nim nie myślę i że wszystko wraca do normy, a wtedy on pojawia się w moich snach i wszystko wraca ;(
Nie wiem co robić, dlatego wole nie myśleć co przyniesie następny dzień i noc. Wiem tylko, że nie chce kochać już jego, ani nikogo innego, nie chce płakać, nie chcę się smucić, chce żyć normalnie, chce być szczęśliwa, tylko jak?
  • awatar gość: hah skąd ja to znam.. Gdybym wiedziała że się przewrócę to sobie usiądę.
  • awatar Punking: niestety na takie rzeczy nie ma lekarstwa, a ktoś uczony mógłby wymyślić. Dobrze że chociaż sama wiesz że nie zasługuje ten koleś na Ciebie. Jak można być takim chamem i spotykać się z dwoma na raz ;/ ? Czemu niektórzy nie myślą mózgiem... Mi się chyba szykuje podobna sytuacja, ale nie potrafię jej uniknąć...
  • awatar naćpana słodkością.: wiesz ze taki huj jak on nie zasluguje na twoje cierpienie! nie wiem ile to potrwa ale zapomniesz i bedziesz szczesliwa tego ci mala zycze :*:*
Pokaż wszystkie (5) ›